O autorze
Ryszard Petru to wrocławianin i ekonomista z ogromnym doświadczeniem. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Był przewodniczącym Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz współpracował z Forum Obywatelskiego
Rozwoju. Jest autorem szeregu publikacji na tematy gospodarcze, a także współtwórcą książki "Koniec Wolnego Rynku? Geneza kryzysu". Zasady ekonomii doskonale tłumaczy nawet dzieciom, czego dowodem są jego książki dla najmłodszych.
Dziś Ryszard Petru to lider partii politycznej Nowoczesna, która daje nadzieję na to, że już
wkrótce będziemy żyć w nowoczesnym i dobrze zarządzanym kraju. Jego plan uzdrowienia państwa i gospodarki pokazuje, że Polskę można zorganizować lepiej za te same pieniądze.

Nie chcesz kupować w niedzielę? Nie kupuj zamiast zamykać sklepy innym.

Nie przeszlibyśmy tak trudnej i długiej drogi z komunizmu do gospodarki wolnorynkowej, gdyby nie energia naszego społeczeństwa. To drobni przedsiębiorcy na początku okresu transformacji chwycili za leżaki i na ulicach polskich miast i małych miejscowości zaczęli handlować czym tylko się dało i kiedy tylko mogli. To oni ze swoimi towarami ruszyli w weekendy na warszawski Stadion Dziesięciolecia i na lokalne bazary w całej Polsce. Jestem pewien, że wśród nich znajdziemy wielu bogobojnych członków PiS-u lub ich rodziny.

To nie galerie handlowe budowały naszą gospodarkę. To my sami. I nikt nam wtedy nie prawił o moralności, godności i niedzielach dla rodziny i Boga. Dziesiątki tysięcy rodzin żyło z tego, że mogą handlować lub pracować w weekendy, zachowując swoją wiarę i wartości.

Dzisiaj, prawie trzy dekady później, jesteśmy członkiem Unii Europejskiej, a Polska, dzięki energii swojego społeczeństwa, wykonała olbrzymi skok cywilizacyjny.
Tę energię próbuje się teraz powstrzymać. Dla rządu, popieranego przez Kościół i skrajnie upolitycznione związki zawodowe, handel w niedzielę staje się niemoralnym wyzyskiem pracowników i oznaką braku poszanowania wartości rodzinnych.
Tyle, że w tej argumentacji brakuje podstawowej rzeczy - logiki.

Dla tysięcy polskich rodzin - czy się to rządzącym podoba, czy nie - niedzielne wypady z rodziną do galerii handlowych stały się taką samą formą rozrywki jak wycieczka rowerowa lub wizyta w muzeum. W galeriach handlowych spędzają wspólnie czas, robią zakupy w butikach, jedzą wspólny obiad w galeryjnej restauracji, odwiedzają przestrzenie do zabawy i oglądają filmy w kinie. Jeżeli niedzielne zakupy są takim złem, to niech rząd każe zamknąć również kina, restauracje i obiekty sportowe. Bo dla tysięcy Polaków są one taką samą formą rozrywki jak wizyta i zakupy w galerii.

To nie politycy PiS-u uzależnieni od poparcia związków zawodowych i Kościoła definiują co może być rozrywką, a co nią nie jest. To MY SAMI o tym decydujemy.

To MY - SAMODZIELNIE, na podstawie oceny osobistej sytuacji i własnych preferencji decydujemy o tym, kiedy idziemy do pracy. Niedziela jest tak samo dobrym do tego dniem jak wtorek, czy środa. To nie jest decyzja polityków, ani Kościoła. Sami bierzemy odpowiedzialność za swoje życie i wybieramy zawód, w którym praca w niedzielę jest lub nie jest wymagana. Jeśli przestaniemy brać tę odpowiedzialność i oddamy ją w ręce polityków, każdy - nawet najgłupszy rząd - z łatwością będzie nami manipulował.

Nieprawdą jest masowy wyzysk pracowników zatrudnionych w niedzielę. Otrzymują oni inny wolny dzień w tygodniu. A jeżeli gdziekolwiek ta zasada jest łamana, to należy ją rozwiązać z pracodawcą w sądzie, a nie poprzez ustawę zamykającą prawie wszystkie sklepy i pozbawiającą pracy nawet do 100 tysięcy ludzi.

Czas skończyć z mitem świętości niedzieli albo zamknąć na ten dzień szpitale, komisariaty policji, komunikację publiczną i media. W końcu konduktor, chirurg, policjant i redaktorzy z TVP Info to też ludzie i powinni "dzień święty święcić". TVP Info nie musi nadawać w niedzielę.

Czas skończyć z hipokryzją. Praca w niedzielę jest możliwa i wielu z nas w jakimś zakresie ją wykonuje. Dla wielu Polaków niedziela jest jedynym dniem w tygodniu, w którym mogą wybrać się na spokojne zakupy. Wielu z nich po prostu to lubi.
Dla tysięcy studentów i rodziców zmuszonych do intensywnej opieki nad dziećmi w ciągu tygodnia praca w niedzielę jest jedyną okazją, by zarobić na swoje utrzymanie. Oni tej pracy potrzebują, a nie są do niej przymuszani.

Nie ma obowiązku robienia zakupów w niedzielę. Kto nie chce, niech nie kupuje.
Wegetarianizm oznacza rezygnację z jedzenia mięsa, a nie wybijanie szyb i bicie pracowników wszystkich sklepów, które mięso sprzedają.

Niewygodne dla rządu fakty w sprawie handlu w niedzielę są takie:

1. Badania pracowników centrów handlowych pokazują, że 63% z nich to osoby poniżej 30 roku życia, a 71% nie posiada dzieci. Co trzeci nadal zdobywa wykształcenie.
2. Aż 67% zagranicznych wizyt w Polsce odbywa się w celach zakupowych, w weekendy w strefach przygranicznych. Korzystają na nich nie tylko sieci handlowe, ale również tysiące rodzinnych firm.
3. Handel w niedzielę jest dozwolony w zdecydowanej większości państw UE.
Skoro rząd Kaczyńskiego tak bardzo ceni Viktora Orbana, powinien zauważyć, że Węgry, które w 2015 r. przy wielkim sprzeciwie społecznym wprowadziły całkowity zakaz handlu w niedziele, wycofują się z tego pomysłu. Poza Węgrami, ograniczenia dotyczące handlu w niedziele obowiązują tylko w 8 państwach Unii Europejskiej, przy czym niemalże całkowity zakaz dotyczy tylko Niemiec i Austrii. Niemcy rozważają obecnie zniesienie tego zakazu jako niekorzystnego dla ich gospodarki. Pozostałe państwa posiadają tylko częściowe ograniczenia.

W ubiegłą niedzielę rozpoczęliśmy obywatelską, ponadpartyjną akcję #KupujęKiedyChcę .
Zbieramy podpisy pod petycją do posłów apelując o głosowanie przeciw ustawie, która jest zamachem na naszą wolność wyboru i uderzeniem w gospodarkę. Petycję można podpisać online na stronie www.kupujekiedychce.pl
Trwa ładowanie komentarzy...