O "Solidarności" powiedziano już niemal wszystko.
Ale zwróćmy uwagę na jeden aspekt, który w świetle zapowiadanego przez rząd zamachu na organizacje pozarządowe jest szczególnie ważny. „Solidarność” to pierwsza polska organizacja pozarządowa, obywatelski zryw około 10 milionów Polaków, który pokazał światu, że zorganizowani oddolnie obywatele potrafią obalić represyjny system i pokojowo zmienić ustrój państwa.
Nie była to wodzowska organizacja Wałęsy, Gwiazdy, Walentynowicz, Frasyniuka czy Borusewicza. Te wielkie i szanowane dzisiaj nazwiska liderów ruchu są jednym z elementów historii „Solidarności”.
Drugim jej elementem jest rzesza aktywnych obywateli, milionów Wałęsów i Gwiazdów, Frasyniuków i Wyszkowskich. 10 milionów ludzi, z których każdy miał swoje marzenie o wolnej Polsce.
Mimo wprowadzenia stanu wojennego, represji i powszechnej inwigilacji, komunistom nie udało się stłumić ani tych marzeń, ani działań w kierunku ich urzeczywistnienia.
Niecałą dekadę później odzyskaliśmy wolność. To bardzo krótki czas. I musimy pamiętać, że tak samo szybko możemy zaprzepaścić wielkie dzieło "Solidarności".
Wraz z dojściem do władzy partii Jarosława Kaczyńskiego powrócił ohydny, oparty na komunistycznych wzorcach sposób myślenia o państwie. I o ile w początkowym okresie rządów Prawa i Sprawiedliwości można było jeszcze z tą tezą polemizować, o tyle dzisiaj coraz mniej racjonalnie myślących obywateli może powiedzieć: "Przesadzacie".
Widzimy coraz wyraźniej, że dzisiejszy agresor, co prawda ma nową nazwę partii, ale wciąż tą samą twarz prokuratora Piotrowicza i innych współpracowników komunistycznego systemu rozwijających się dzisiaj pod ochroną Jarosława Kaczyńskiego.
Co możemy zrobić?
Patrzenie wstecz to dobry pomysł dla wielbicieli pomników i muzeów.
Ci, którzy chcą zmieniać kraj, muszą patrzeć w przyszłość. A przyszłość to demokratyczna i zamożna Polska w silnej Unii, a nie Polska zmierzająca do totalitaryzmu, otoczona murem narzucanych jej przez Kaczyńskiego paranoi.
Jacek Kuroń w 1991 r. powiedział: „W toku samoorganizowania się obywateli totalitaryzm w Polsce zostanie przezwyciężony. Skoro bowiem ludzie organizują się sami, niezależnie od państwa - a więc poza jego monopolem - to tym samym ograniczają system totalitarny, jego monopol na organizację. Działać zaczyna się zawsze w małej grupie. Im więcej takich grup i ich porozumień, tym bardziej ograniczone jest państwo totalitarne”.
I to jest odpowiedź.
Być aktywnym, organizować się, patrzeć w przyszłość dalej niż jutro, które trzeba jakoś przetrwać. Siła tkwi w każdym z nas, a suma tej siły może dokonać wielkich zmian.
Nawet jeśli dzisiejsza arytmetyka sejmowa pokazuje, że PiS może przepchnąć każde opresyjne prawo, musimy współdziałać i zbudować silne społeczeństwo obywatelskie, zdolne powstrzymać autorytarne zapędy każdego rządu - tego i kolejnych.
Najważniejsza lekcja, jaką powinniśmy wyciągnąć z "Solidarności" to bezwzględny szacunek dla wartości takich jak aktywność i dążenie do wolności.
Wielu Polaków czuje dziś bezsilność wobec pisowskiego walca. Ale na bezsilność jest jedno lekarstwo: wstań i zacznij działać. To najlepszy sposób by pielęgnować wielkie dziedzictwo "Solidarności".
