O autorze
Ryszard Petru to wrocławianin i ekonomista z ogromnym doświadczeniem. W Banku Światowym zajmował się reformą finansów publicznych, polityką regionalną i klimatem inwestycyjnym. Był przewodniczącym Towarzystwa Ekonomistów Polskich oraz współpracował z Forum Obywatelskiego
Rozwoju. Jest autorem szeregu publikacji na tematy gospodarcze, a także współtwórcą książki "Koniec Wolnego Rynku? Geneza kryzysu". Zasady ekonomii doskonale tłumaczy nawet dzieciom, czego dowodem są jego książki dla najmłodszych.
Dziś Ryszard Petru to lider partii politycznej Nowoczesna, która daje nadzieję na to, że już
wkrótce będziemy żyć w nowoczesnym i dobrze zarządzanym kraju. Jego plan uzdrowienia państwa i gospodarki pokazuje, że Polskę można zorganizować lepiej za te same pieniądze.

Do totalnej władzy nad obywatelami nie trzeba wojska, wystarczy inwigilacja.

Nie dajmy się oszukać. Jeżeli ministrowie Błaszczak lub Kamiński twierdzą, że śledzą posła opozycji w trosce o jego bezpieczeństwo, to faktycznie chodzi im o bezpieczeństwo, tyle że ich i partii, którą reprezentują, partii dążącej do totalnej władzy i totalnej kontroli nad obywatelami.

Każdy, kto został kiedykolwiek okradziony, zna to uczucie gniewu i bezradności powstałe w wyniku cudzej ingerencji w nasze prawo własności.
A teraz wyobraźmy sobie, że codziennie, bez przerwy jesteśmy okradani z najcenniejszego skarbu, jaki posiadamy – naszej prywatności.
Wyobraźmy sobie, jak pisowscy podglądacze godzina po godzinie analizują gdzie i z kim rozmawiamy, jakich informacji szukamy w internecie, jak spędzamy wolny czas.

Najgorsze w inwigilacji jest to, że uderza ona nie tylko w inwigilowanego, ale również w każdego, kto wejdzie z nim w kontakt – bezpośredni, telefoniczny lub internetowy.
Uderza w przyjaciół opowiadających o prywatnych sprawach, wspólników lub klientów omawiających ustalenia finansowe, dzieci zwierzające się ze szkolnych problemów.
Każda z tych informacji, stosownie do kaprysu Mariusza Błaszczaka, Mariusza Kamińskiego lub Jarosława Kaczyńskiego, będzie mogła stanowić źródło nacisku na obywateli, nawet jeśli nie popełnili żadnego przestępstwa.

We współczesnym świecie totalnej władzy nie trzeba zdobywać armią żołnierzy. Wystarczy konsekwentnie, krok po kroku zdobywać wiedzę o coraz większej liczbie obywateli i ich codziennych sprawach. A potem poprzez propagandę i naciski wymuszać stosowne rekacje. I myli się każdy, kto uważa, że jego ten problem nie dotknie.


Dzisiaj są to posłowie opozycji i aktywni publicznie przeciwnicy totalnej władzy. Jutro prawdopodobnie będą to dziennikarze i organizacje pozarządowe. Pojutrze celem stanie się dowolny obywatel, który nie spodoba się władzy - za wpis w mediach społecznościowych, podpisaną petycję, udział w demonstracji lub zatarg z działaczem „dobrej zmiany“.

W zdecydowanej większości państw UE przed rozpoczęciem inwigilacji służby państwowe muszą uzyskać zgodę sądu lub innego zewnętrznego organu nadzorującego ich działania. Dzięki ustawie wprowadzonej przez PiS na początku 2016 roku, w Polsce kontrola taka jest iluzoryczna. Jedyne co musi zrobić organ inwigilujący obywatela, to już po fakcie, raz na sześć miesięcy, przesłać sądowi sprawozdanie ze swojej działalności.

Czy bulwersuje mnie fakt, że jako poseł opozycji jestem inwigilowany przez władzę? Oczywiście, że tak. Ale nie o mnie, czy o innych posłów tutaj chodzi.
Na szali są swobody obywatelskie 38 milionów obywateli i ich prawo do pewności, że rodzinne spotkania, intymne rozmowy, stan chorób, ich ambicje i problemy pozostaną w sferze prywatności. I żaden Kamiński, Błaszczak, Ziobro, czy Kaczyński nie będą mieli okazji do wykorzystania ich prywatności do realizacji partyjnych interesów.

Od każdego z nas zależy, jak długo pisowscy podglądacze będą u władzy. Od nas również zależeć będzie, czy kiedy PiS straci już władzę, wyegzekwujemy od kolejnych rządzących naprawę złej ustawy inwigilacyjnej wprowadzonej przez rząd Kaczyńskiego.
W następnych wyborach parlamentarnych zdecydujemy jakiej Polski chcemy: państwa powszechnej inwigilacji, czy państwa szanującego wolność i prywatność obywateli.

W sprawie inwigilacji mnie oraz innych działaczy opozycji złożyłem zawiadomienie do prokuratury, pozew sądowy oraz interpelację poselską z żądaniem wyjaśnień od ministra Błaszczaka.
Póki co, państwo PiS twierdzi, że śledzi mnie dla mojego dobra.

Trwa ładowanie komentarzy...