Polska europejska, a nie Polska Kaczyńskiego

13 lat temu, Polacy po kilku dekadach komunistycznej izolacji stali się członkiem Unii Europejskiej. 25 marca, w trakcie obywatelskiej demonstracji "Kocham Cię, Europo", tysiące Polaków przypomni, że nie mieliśmy w kwestii przynależności do zjednoczonej Europy żadnych wątpliwości. Mieliśmy za to mnóstwo nadziei i oczekiwań, że ta przynależność do demokratycznej, europejskiej wspólnoty uczyni nas lepszymi. I tak się stało.

Nasz rozwój ekonomiczny, budowa społeczeństwa obywatelskiego i sukces Polaków na arenie międzynarodowej są wynikiem wspólnego wysiłku wielu ludzi z Polski i z Europy, którzy zaangażowali się w transformację naszego kraju. Powinniśmy im wszystkim za to dzisiaj podziękować. Zwłaszcza, że coraz bardziej uderza w oczy kontrast między ich działaniami budującymi naszą pozycję w Europie, a cynicznym niszczeniem jej, wbrew naszej woli, przez ekipę Jarosława Kaczyńskiego, przez niektórych zwanego Genialnym Strategiem.
Po 13 latach przynależności do zjednoczonej Europy mamy ten sam entuzjazm i tą samą determinację by aktywnie uczestniczyć w budowaniu sukcesu Unii Europejskiej i rozwiązywać problemy, przed którymi stanęła.

Drodzy Europejczycy, kochani Polacy,
Polska jest w specyficznej sytuacji, w której musimy wyraźnie rozdzielić działania populistycznego rządu polskiego na arenie międzynarodowej od oczekiwań i nadziei ludzi, w imieniu których tenże rząd występuje.

Rolą opozycji, organizacji obywatelskich i w zasadzie każdego Polaka, który myśli o bezpiecznej przyszłości Polski jest wysłanie jasnego przekazu dla rządu oraz J. Kaczyńskiego:
1. Chcemy solidarnie współtworzyć silną, zintegrowaną Europę, czerpiąc z tejże siły i integracji benefity oraz ponosząc wiążące się z nimi obowiązki.
2. Chcemy wejść do strefy euro tak szybko, jak to będzie możliwe.

Polska jest krajem szczególnie dotkniętym historycznie i jak rzadko który naród wiemy, czym powinna być solidarność. Mówimy różnymi językami i czasami mamy odmienne interesy niż nasi europejscy partnerzy. Ale podstawowe wartości takie jak: szacunek dla innych, poszanowanie prawa oraz dążenie do bezpieczeństwa i stabilnego rozwoju są wspólne. Obecnie, na skutek działań rządu polskiego, stajemy przed ogromnym ryzykiem marginalizacji i pozostania na długie lata w przedsionku integrującej się coraz mocniej Europy.

Europa potrzebuje silnej Polski, a Polska potrzebuje silnej Europy.
Rząd Premier Beaty Szydło na arenie międzynarodowej nie reprezentuje Polaków, a jedynie swoje partyjne interesy, w ramach których odizolowana od reszty Europy Polska jest znacznie łatwiejsza do kontrolowania.
Przed nami - Europejczykami wiele ważnych celów do osiągnięcia i trudnych wyzwań, którym można sprostać wyłącznie poprzez konsensus i opartą o wzajemny szacunek współpracę.
Szacunek naszego rządu do europejskich partnerów skończył się nie na ostatnim szczycie w Brukseli, gdzie Premier Rzeczpospolitej Polskiej zeszła do poziomu 5-latka rozrzucającego zabawki po wspólnej piaskownicy. Zaczęło się od odchodzenia od „murzyńskości“ w stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, uczenia jedzenia widelcem Francuzów oraz wielu innych wpadek polskiej dyplomacji. Teraz Premier Szydło zarzuca 27 przywódcom europejskim podporządkowanie Niemcom.

Jak powiedział Abraham Lincoln: "Uda nam się wyłącznie, gdy będziemy działać wspólnie. Nie chodzi o to, czy ktoś może wyobrazić sobie coś lepszego, ale czy możemy razem działać lepiej."
Tak możemy. Wierzę w to bardzo głęboko. Polacy są na to gotowi.
I nawet jeśli polski rząd twierdzi inaczej, mam gorący apel do rządów i obywateli Europy: nie zapominajcie o milionach ludzi w Polsce, którzy wierzą jedność, integrację i wspólny rozwój.
Czasami różnimy się od siebie, ale nasz dom - Europa - jest jeden.

Trwa ładowanie komentarzy...