"Misiewicze" i TKM rok później, czyli kogo tu jeszcze wkurzyć, Panowie...

365 dni od zwycięstwa wyborczego PiS wystarczyło, by Polskę opanowali "Misiewicze", kumple z grupy TKM i jedynie słuszni patrioci podążający za wizją spisków, czyhających wszędzie wrogów i okazyjnych wyprzedaży francuskich Mistrali za 1 dolara.

Rok po wyborach wiemy już całkiem sporo. Żarty się skończyły. Zaczęły się schody.

1. Zamiast reformy edukacji, mamy chaos i indoktrynację.
2. Zamiast coraz lepszej obronności kraju, mamy pokaz jego bezbronności, demontaż struktur wojskowych i decyzję o stworzeniu paramilitarnych oddziałów Wojsk Obrony Terytorialnej pod nadzorem Antoniego Macierewicza.
3. Zamiast uporządkowanych finansów publicznych, mamy deklarację miłości wicepremiera Morawieckiego do przyszłorocznego budżetu. Nowy dług publiczny zaciągnięty w 2017 r. obciąży każdego Polaka na około 1600 złotych.
4. Mamy nowe podatki nie przynoszące do budżetu zakładanych wpływów (podatek bankowy) lub uznane przez Komisję Europejską za niezgodne z unijnym prawem (podatek handlowy). Mamy również zapowiedź podatku jednolitego, przygotowanego tak, że najbardziej ucieszą się z niego Słowacy i Czesi. Po szumnych zapowiedziach polityków PiS polscy przedsiębiorcy już teraz ustawiają się w kolejkach do rejestracji w tamtejszych urzędach skarbowych. To właśnie oni i klasa średnia pokryją koszty eksperymentu PiS-u z PIT-em.
5. Mamy niesprawiedliwy system dystrybucji środków z programu 500+, w którym najbardziej potrzebujący nadal są w potrzebie.
6. I wreszcie, doświadczamy bezpardonowej próby ideologizacji życia obywateli, sprzątania ich sumień w ramach spłaty długu wyborczego wobec konserwatywnych środowisk i tworzenia coraz głębszych podziałów społecznych.



Na szczęście, mamy też tysiące ludzi protestujących na ulicach. Nauczyciele, rodzice, lekarze, pielęgniarki, kobiety, obywatele. To nie beneficjenci układu, "oderwani od koryta" jak chciałby PiS. To prawdziwy Suweren, który podnosi głowę z głośnym NIE na ustach. Ten, którego boi się Jarosław Kaczyński.

To było oczywiste, że "Misiewicze" polityki, administracji państwowej i spółek Skarbu Państwa nie dadzą rady. Do zarządzania 38-milionowym krajem potrzeba znacznie więcej niż awanturnictwo, chciwość i bezwzględna lojalność wobec Prezesa. Zaślepieni władzą nie dostrzegli, że im bardziej się mylą, tym głośniej krzyczą, że wiedzą lepiej. Im więcej obiecują, tym więcej zabierają. Im usilniej podnoszą Polskę z kolan, tym więcej siniaków nabijają na jej głowie.

Jednakże, mimo chwilowej destrukcji państwa, nie możemy popaść w bierność i zniechęcenie.
Powstające na naszych oczach społeczeństwo obywatelskie, wbrew tezie Jacka Kurskiego, nie jest "ciemnym ludem, który wszystko kupi". Organizuje się coraz lepiej. Ma swoich przedstawicieli na ulicach i w Sejmie.

Mija rok, od momentu gdy Nowoczesna głosami ponad miliona wyborców dostała się do parlamentu. Od roku, każdego dnia przeciwstawiamy się skutkom "dobrej zmiany", przechodząc przyśpieszony kurs przetrwania w polityce. Polacy to docenili. Według średniej z ostatnich sondaży, dziś głosowałoby na nas ponad 3 miliony obywateli. Jesteśmy jedynym ugrupowaniem politycznym, które po roku notuje wyraźny wzrost liczby zwolenników.

Chcę dziś podziękować działaczom Nowoczesnej i wszystkim, którzy przez ostatni rok nas wspierali. Za słowa, które dodawały nam siły i za konstruktywną krytykę, która dopingowała nas do działania. Każdego dnia towarzyszy nam presja, stres i zmęczenie. Mamy świadomość, że każdy z nas słowami, postawą i działaniem kształtuje rzeczywistość. Wspólnie odpowiadamy za emocje i nadzieje milionów ludzi. Wierzę, że zamiast Polski murów i konfliktów, wspólnie potrafimy stworzyć Polskę mostów i szans dla każdego.
Trwa ładowanie komentarzy...