Grupa naTemat

Szukajcie, a (nie)znajdziecie

Pewna gazeta napisała o mnie, że "wychowałem się pod okiem GRU", sugerując związki z sowieckim wywiadem wojskowym. Byłoby to pierwsze w historii zwerbowanie 12-latka przez wywiad. Tyle bowiem miałem, gdy dołączyłem do rodziców, którzy jako fizycy wyjechali na dwa lata do Instytutu Badań Jądrowych w Dubnej. W sumie się ubawiłem, bo mam już swojego "dziadka z Wehrmachtu". Wiem, że walka polityczna dla wielu oznacza wyciąganie haków. I śmieszny jest fakt, że jedyne co są w stanie na mnie wymyślić, to historia rodem nawet nie z "The Americans", a z komiksu o Hansie Klosie.

Dla porządku przypomnę czym dla fizyków była Dubna przed 1989 rokiem. Instytut był jak CERN dla bloku wschodniego. Fizykowi bez pracy tam bardzo trudno byłoby prowadzić badania naukowe, szczególnie jeżeli zajmował się cząstkami elementarnymi, fizyką wysokich energii lub fizyką ciężkich jonów. Co więcej, władze rosyjskie miały pełną świadomość, że szczególnie w tej dziedzinie nauki, żelazna kurtyna musi pozostać uchylona. Chodziło o to, żeby badania tam realizowali najwybitniejsi naukowcy, a nie tacy, którzy mieli odpowiednie poglądy polityczne. Z tego powodu do Dubnej przyjeżdżali wybitni fizycy z Francji, Włoch i Niemiec, a także z samego CERN. W Instytucie odkryto 5 nowych pierwiastków, a kilka czeka jeszcze na potwierdzenie w badaniach innych ośrodków. Powstało tam wiele przełomowych dla fizyki prac teoretycznych i dokonano wielu ważnych odkryć.


W Rosji – a szczególnie w Dubnej - na stypendiach była większość polskich fizyków, którzy chcieli się liczyć w badanych tam dziedzinach. Rozumiem, że Gazeta Polska sugeruje, iż GRU mogło mieć na nich wpływ? No to kilka przykładów osób, które wyjeżdżały w celach naukowych do Rosji:
• prof. Mirosław Dakowski (2 lata w Dubnej) - od 2010 kwestionuje przyczyny katastrofy w Smoleńsku ustalone przez PKBWL (publikował raporty i artykuły w mediach, złożył w tej sprawie doniesienie do prokuratury), inicjator Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW, w 1996 wybrany na jednego z czterech koordynatorów krajowych Ruchu;
• prof. Jerzy Przystawa (zmarł w 2012 roku) - organizował strajki w ‘82 roku we Wrocławiu, autorytet Pawła Kukiza, jeden z inicjatorów Ruchu Obywatelskiego na rzecz JOW;
• prof. Jan Rzewuski (2 lata w Dubnej) - promotor doktoratu i autorytet Kornela Morawieckiego;
• Marek Nowicki - pierwszy prezes Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka.
Natomiast w Moskwie, na rocznym stażu w Instytucie Fizyki był Zbigniew Romaszewski. Wymieniać można dłużej - profesorowie Henryk Niewodniczański, Ryszard Sosnowski, Andrzej Hrynkiewicz czy Jerzy Janik...

A jak już jesteśmy przy temacie wpływu Rosji na polską politykę, to warto się zastanowić nad tym czyje dzisiejsze działania są dla niej korzystne. W kontekście odbudowy swojej strefy wpływu, dla Rosji to czy ma dobre czy złe stosunki z Polską jest obojętne. Zasadnicze jest natomiast osłabienie projektu europejskiego. Dzisiaj to tylko Unia może próbować stanąć na drodze rosyjskich imperialnych zakusów w regionie. Zdają sobie z tego sprawę także Amerykanie i dlatego przysłali do Polski Daniela Frieda, aby się dowiedział, co dzieje się w Polsce i o co chodzi PiSowi. Mając świadomość na czym dzisiaj polega interes Rosji, jako działających na jej korzyść możemy wskazywać ludzi i organizacje od lat próbujące osłabiać Unię Europejską. Oczywiście w interesie tych środowisk jest, by krzyczeć "łapać złodzieja", wskazując na kogoś innego. O czym niżej podpisany ma okazję przekonywać się na własnej skórze.
ZOBACZ TAKŻE:
Skomentuj